Bądź na bieżąco!



Zapisz się do naszego newslettera
i ciesz się najnowszymi informacjami
z Twojego regionu.

Od dziś będziesz wiedział(a) wszystko to, co dzieje się interesującego nie tylko w Twoim sołectwie lecz także w całej Twojej okolicy. Nie zwlekaj, zapisz się już teraz!

zapisz się
Bądź na bieżąco!
zapisz się Zapisz się do naszego newslettera i ciesz się najnowszymi informacjami z Twojego regionu.
DZIŚ:
niedziela,22 lipca
Imienieny:
Maria, Magdalena, Wawrzyniec
dziś
pogoda_1
17°C
jutro
pogoda_2
21°C
Wyznacz trasę swojej podróży
1
2
<POWRÓT
Z okazji Jubileuszu 100 - lecia Szkoły Podstawowej w Mnichowie
obrazek
Jerzy Ambroziewicz

,,Procesy ''

Fragmenty Książki -
,, Najpierw nasłuchałem się o nim. Od chłopa, w ciasnej izbie, jedzącego samotnie obiad z emaliowanej miski - kartofle z mlekiem, od księdza proboszcza starannie podnoszącego do ust , filiżankę kawy przy stoliku w ,, Centralnej", od pełnego żalu nauczyciela w mnichowskiej szkole, nowej, ale o spękanych ścianach i sufitach, od dziennikarza z kieleckiej rozgłośni, który inspiruje mnie zawsze kawałkami z życia. Wszyscy oni powoływali się na Kosowskiego i każdy na swój sposób czuł się z nim serdecznie związany.
Siedzę w jego obszernym gabinecie - metraż starego budownictwa odpowiada wymiarom największego powiatu, którego gospodarzem jest Kosowski. Przewodniczący pozwala, bym przysłuchiwał się urzędowym sprawom."
,, Wiedziałem, że Kosowski zajęty jeszcze będzie parę minut, zacząłem więc porządkować sprawy, które chciałem przed nim wyłożyć. Nie były to rzeczy wesołe.
Rano wysłuchiwałem gorzkich żalów Wacława Segiety, nauczyciela w Mnichowie zdegradowanego kierownika szkoły. Mnichów leży w powiecie jędrzejowskim, tam przed laty starostą był Kosowski, stamtąd przyszedł na przewodniczącego największego w Polsce powiatu. Wiedziałem, że Kosowski dobrze znał Segietę i byłego proboszcza Mnichowa, księdza Nachtmana. Segieta z proboszczem wybudowali w Mnichowie szkołę. Tak mówią ludzie, choć ani Segieta, ani proboszcz murarzami nie są. Segieta, gdy rozpoczął chodzenia za szkołą, nie był nawet nauczycielem. Pracował w komendzie wojewódzkiej MO, tyle że mieszkał w Mnichowie. W wiosce trzy razy zrywali się ludzie do budowy szkoły, za każdym razem finał był przykry. Albo pieniądze się rozlazły, albo zgromadzony budulec był rozkradany, albo inicjatorzy umierali. Segieta przestudiował dotychczasową historię i zrozumiał' że aby coś osiągnąć, trzeba działać innymi metodami.
- Co w mur położę, tego nie rozkradną i to widać, a to, co widać - dopinguje.
Fundamenty były gotowe, gdy zwolnił się z milicji i przekwalifikował na nauczyciela. Zdobywał autorytet pomału, przeszkadzał mu młody wiek.
- Nic nie zrobi, za młody, nie tacy się brali - słyszał komentarze.
W tedy właśnie pomógł mu proboszcz. Znany w powiecie społecznik. On, Segieta, były oficer śledczy, został przewodniczącym komitetu budowy szkoły, proboszcz Nachtman jego zastępcom. Nie było kazania, żeby z ambony nie padły słowa zachęty dla społecznego czynu. Nie było dnia, żeby ksiądz nie pokazał się na budowie. Przyłożenie ręki do powstania szkoły stało się splotem obywatelskiego obowiązku i spełnieniem nakazu wiary. Jeśli proboszcz straszył mękami piekielnymi - to tych, którzy stronili od społecznego czynu. Segieta jest nawet zdania, że ksiądz bardziej przeżywał budowę niż wszyscy ludzie razem, i zaraz doda; tak się szczęśliwie czy nieszczęśliwie złożyło, cholera wie. Proboszcz potrafił jeździć po cegłę, przyjmował kierowników u siebie obiadami, przychodził na zabawy urządzane na rzecz szkoły i pokazowo tracił w bufecie, dając przykład.
Nadszedł wreszcie dzień zapisany w kronice szkolnej jako uroczyste otwarcie szkoły. Segieta powie dziś inaczej : przyszło to nieszczęsne i cholerne otwarcie. Wezwano go do powiatu. Kosowski urzędował już wtedy w Kielcach.
- Napiszcie przemówienie na otwarcie szkoły, tylko żeby nie było słowa o księdzu.
- To mi się nie podoba - próbował sprzeciwu Segieta, kierownik szkoły i sekretarz POP w wiosce.
- Niech was głowa nie boli, my to bierzemy na siebie.
Schodzą się ludzie na otwarcie, zaczepiają kierownika pytaniem : gdzie ksiądz proboszcz ?
- Księdza nie będzie, są goście z powiatu.
- Myśmy gości z powiatu przy budowie szkoły nie widzieli, widzieliśmy księdza. Jak ci z powiatu nie mogą stać obok proboszcza, to niech jadą, skąd przyjechali, my idziemy po księdza Nachtmana.
Wytłumaczył im, by tego nie robili. Tymczasem ksiądz się zeźlił i pojechał do KW.
- My to sprawdzimy - usłyszał w odpowiedzi. - Niech ksiądz nie myśli, że to partia tak robi, jeśli zawinili nasi urzędnicy, dostanie ksiądz satysfakcję.
Po tygodniu poprosił księdza kurator ; krzywda się księdzu stała, co sobie ksiądz życzy w zamian ?
W kurii witali proboszcza z uśmiechem. Jesteśmy poinformowani, mówili, czego się ksiądz spodziewał ? Ludzie we wsi niechętni szkole przychodzili na plebanię i syczeli : widzi ksiądz, jak komuniści odpłacają ?
- Sprawa jeszcze nie zakończona - odpowiadał godnie.
Tymczasem w powiecie szukano winnych. Całe odium spłynęło na Segietę. Wezwano go do Jędrzejowa i oświadczono, że nie może być kierownikiem szkoły.
- Nie mogę, to nie mogę, Chciałbym tylko wiedzieć dlaczego.
- Bo nie macie wykształcenia.
- A jakie trzeba mieć ?
- Przynajmniej średnie.
- Średnie to ja mam od 1955 roku, a teraz SN kończę.
- A to myśmy nie wiedzieli.
Minęło dwa tygodnie, ponowne wezwanie do Jędrzejowa.
- Jednak nie możecie być kierownikiem szkoły.
- Nie mogę, to nie mogę, chciałbym tylko wiedzieć dlaczego.
- Bo pijecie wódkę u księdza.
- Przepraszam, piłem czy piję ? Jeśli zarzut jest, że piłem, to się zgadzam.
- Pijecie.
- To nie prawda, piłem razem z wami, pamiętacie, wtedy, gdy budowaliśmy szkołę.
- Cicho o tym nie wolno mówić. To tajemnica.
W krótkim czasie dostał wymówienie na piśmie za ujawnienie tajemnicy służbowej i państwowej. Poszedł z tym wymówieniem do powiatu i powiedział, że nie powinien chodzić po wolności, za zdradę tajemnicy państwowej grozi kara, więc dlaczego miałby być zdjęty tylko z kierownictwa szkoły, pozostając nadal nauczycielem.
- Złóżcie odwołanie do województwa - poradzono mu. Złożył, 12 września otrzymał pismo z kuratorium, że utrzymuje się decyzję powiatowego urzędu w mocy :

,, W uzasadnieniu powyższego kuratorium wzięło pod uwagę to, że ob. nie przestrzega postanowień zawartych w instrukcji Ministerstwa Oświaty z dnia 18 stycznia 1951 r. w sprawie zabezpieczenia tajemnicy państwowej i służbowej... Decyzja niniejsza jest ostateczna."

Segieta nie podziela tego stanowiska, ale pogodził się z decyzją. Przez dwa lata człowiek, nad którym wisiało posądzenie o zdradę państwowej tajemnicy, nie mógł być kierownikiem szkoły, pozostał nauczycielem, sekretarzem POP i wykładowcą szkolenia partyjnego. W tym roku podjął studia na WSP w Krakowie.
Ksiądz proboszcz skorzystał z pierwsze okazji, by zmienić parafię.
- Nie mogłem - zwierzał mi się - patrzeć na dramat tego człowieka, czułem się winny jego losu. Robiłem sobie wyrzuty, że to ja przyczyniłem się do tego, co się stało. Mieliśmy z nim różne poglądy, ale to nam nie przeszkadzało razem pracować. Nie ma religii w szkole, ale jest nauka. Służę Bogu, służę też i społeczeństwu. Niech mi pan wierzy, nie siebie szukam w tym wszystkim, ale odpowiedzi, czy tak można ? Czy tak można ? Przecież człowiek to coś więcej niż najwspanialszy nawet budynek.
Tak mówił ksiądz i żądał ode mnie potwierdzenia albo argumentów przeciwnych. Przypomniałem sobie jego słowa, gdy żegnałem się z Segietą. Nad głową mieliśmy popękany sufit, na wysokości jego ramion odpadł tynk zza pieców. Szkoła wymagała remontu.
- Człowiek jest dla mnie ważniejszy od budynku - mówił proboszcz."
,,- Proboszcz Nachtman ma parafię w innym powiecie. "

Takie to były losy naszej szkoły i losy ludzi walczących o jej powstanie w roku 1964.
Red.



GALERIA ZDJĘĆ
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy
Dodaj komentarz

UWAGA! Dodawanie komentarzy tylko dla zarejestrowanych użytkowników. ZALOGUJ SIĘ | ZAREJESTRUJ SIĘ